Category - Spoleczenstwo

01.06 20143

Legitymizacja rządów Tuska, Putina, Orbana i… mojej żony

Widząc dyskusje o rządzie Ukrainy, oraz wypowiedzi na temat tego, co zrobić z proponowanym przez niektórych rozbiorem tego państwa, spostrzegłem bałagan pojęciowy. Wiem, że zamiast rzetelnej wiedzy i refleksji w dzisiejszych bezrozumnych czasach liczą się opinie i odczucia, bo rozum został zwolniony z obowiązków. Dlatego chciałbym choćby dla siebie uporządkować podstawy.  

czytaj dalej
20.03 20143

Rabunek przedsiębiorcy w czasie powodzi

Złożyło się, że w ciągu niespełna trzech dni odbyłem dwie burzliwe dyskusje, w których poruszone zostały podobne obszary. Chodziło o zachowanie ludzi w czasie klęski żywiołowej i związanym z nią brakiem żywności.  

czytaj dalej
23.02 20141

Państwo kastrujące

Kastracja staje się metodą prowadzenia współczesnej wojny na wielu frontach. Wskazanie jednak obszarów, w których wojna się toczy jest o tyle trudne, że o ile jakoś ogarniamy naszą materialną rzeczywistość w trzech wymiarach, to już z innymi wymiarami mamy poważne problemy. Nawet wymiar czasowy jest ogromnym utrudnieniem, bo wmawia się nam od dziecka, że historia jest na chrzan, bo tylko "postęp" się liczy.  

czytaj dalej
13.01 20147

Kto pahomas? – czyli pojęcie, którego brakuje Polakom

Jest takie słowo, którego nam jako Polakom, jako narodowi mającemu marzenia (bo wierzę, że wielu z nas ma marzenia o wielkich dziełach, których powinniśmy dokonywać) brakuje bardzo. Jest to słowo, które roboczo wymawiamy w naszej firmie jako "pahomas", a żeby jego znaczenie wam przybliżyć muszę opowiedzieć dwie historie.  

czytaj dalej
28.12 20138

Hobbit okiem ekonomisty

Jestem wariatem. Oglądając Hobbita zrywałem się z fotela chcąc nap...ć wrażych Orków. Aż mnie moja mądra Żona za rękaw ciągnęła, cobym się nie ośmieszał. Ścięliśmy się, a ja jedną trzecią filmu przesiedziałem na własnych dłoniach, co by nimi nie machać. Już tak mam, od dzieciństwa przeżywam akcję, gdy jakiś sukinkot stoi naprzeciwko i próbuje kogoś niewinnego zatłuc. A to film 3D jest, pamiętajcie. I to dobrze zrobiony. Jako bajka. Swoją drogą, ile osób chciałoby machać rękami, a się boi śmieszności?  

czytaj dalej
20.12 20131

Artyści – etatyści

Ubolewanie nad upadkiem kultury, jojczenie nad niskimi nakładami na szerzenie twórczości... To główne komunikaty, jakie można usłyszeć od większości "artystów" wszelkiego sortu. Nieważne, czy to malarz, filmowiec, rzeźbiarz czy poeta, w jednym artyści łączą się jako ten proletaryat lat dwudziestych dwudziestego wieku: w przekonywaniu nas o konieczności przymusowego dostępu do strumienia pieniędzy konfiskowanych z naszych kieszeni. Oczywiście przy współudziale ich wspólników - polityków i urzędników.  

czytaj dalej
11.11 20133

Podaż, czy popyt? – Co jest pierwsze?

Rozważanie na taki temat może się wydawać czysto teoretycznym zagadnieniem, wręcz stratą czasu. Tylko, że od właściwej odpowiedzi na to pytanie zależy nasz byt materialny. I to nie hipotetyczny, ale wręcz ocierający się o zagadnienia podstawowe, jak uniknięcie masowej klęski głodu w Polsce. Ktoś widzący pełne półki w supermarkecie zapyta: "Jaka klęska głodu? Przecież jedynym problemem jest brak pieniędzy! Gdyby biedni ludzie mieli pieniądze, mogliby to wszystko spokojnie kupić, nie głodowaliby wcale!"  

czytaj dalej
22.10 20133

Lekarze – dobroczyńcy czy wspólnicy mafii?

Lekarze mają chyba dość dobrą prasę, są ciągle szanowanym zawodem. Na pewno czerpią całymi garściami z opowieści o Doktorze Judymie, czy Doktorze Piotrze... czy jak im tam było... W każdym razie słowo "doktor" dobrze się  kojarzy i lekarze są otaczani nabożną czcią. Zwłaszcza tą, którą obdarza się lekarza, gdy dziecko czy współmałżonek leży na sali szpitalnej, albo czeka na operację. Taka sytuacja doprowadza rodzinę do łez i lęków, że lekarz niedokładnie wykona swoją robotę. Dlatego nikt nie próbuje "zadzierać" z lekarzami. Swoją drogą, niemała ich liczba jest tylko urzędnikami medycznymi na państwowej posadzie i znam kilku takich, którym bez obawy powierzyłbym swoje życie.  

czytaj dalej
19.10 20135

Krótki czy długi horyzont? Pytanie za milion dolarów!

Jeszcze jako dziecko zauważyłem, że większość nieporozumień i konfliktów między ludźmi wynika z patrzenia na świat w różnym kontekście czasowym. Czy to członkowie rodziny, czy członkowie państwa, organizacje czy osoby prywatne, jeśli ich horyzont jest podobny, łatwiej się im dogadać. Jako człowiek głęboko zakompleksiony nie wierzyłem, że dokonałem poważnego odkrycia, aż do momentu kiedy poznałem Ludwiga von Misesa z jego genialnymi przemyśleniami o preferencji czasowej. Wtedy zrozumiałem, że to, co wydawało mi się mało ważnym spostrzeżeniem, jest w rzeczywistości podstawową prawdą, z której większość osób nie zdaje sobie sprawy. Dlaczego? Przecież to tak ważna obserwacja...
   

czytaj dalej
16.10 20131

Monopol śmieciowy jako przywilej łupienia

Chyba nie ma żadnego monopolu, który nie byłby zapłatą rządzących dla jakiejś uprzywilejowanej grupy, której rząd (król) był coś winien. Kiedyś królowie i władcy udzielali monopolu solnego, czy monopolu na warzenie piwa tym, którzy finansowali wojny i inne brewerie rządzących. Warto to wiedzieć, gdy się ogląda reklamy mówiące, ze jakieś piwo ma 200 lat "tradycji"... nie ma się czym chwalić. To jest tylko oficjalne potwierdzenie, że się miało kupiony za przysługi rządowy przywilej, a nie że się założyło dobrze funkcjonujące, konkurencyjne przedsięwzięcie. Browar, bimbrownia, monopol na gry losowe czy wydobycie soli, nieważne. Zawsze chodziło o uregulowanie jakichś długów, zobowiązań czyli... przywilej rabowania lub okradania "obywateli" by władca mógł się rozliczyć ze swoich długów. Najczęściej były to długi finansowe, bo polscy władcy zawsze siedzieli w kieszeni u "wielmożnych", czyli sprytnych.  

czytaj dalej

Warsaw

23:05