22.02 20132

Monopol na kradzież

Nasze życie jest strzeżone coraz lepiej. Jesteśmy pilnowani, byśmy nie zgrzeszyli przeciwko swojemu bliźniemu. Policja pilnuje, by każdy czyn przeciwko bliźniemu był ukarany, a winni osądzeni…

Policja nie przyjedzie, gdy naprawdę potrzebujemy pomocy. Można przytoczyć tysiące przykładów i wiadomo, dlaczego tak będzie. Ale nie będziemy tu mówili o policji…

Aparat państwowy przede wszystkim pilnuje, żebyśmy nie okradli… państwa! Nasze życie jest w jego rękach, a przede wszystkim nasze dochody należą do niego*. Ale o tym też nie będziemy tu mówili.

Chcę rozwinąć pokrótce zagadnienie monopolu państwa na rabowanie swoich obywateli. I to nawet nie w majestacie prawa, bo ten rabunek jest opisany dokładnie w przepisach podatkowych. Prawem kaduka jest nam zabierane ponad 50% naszych pieniędzy, my siedzimy cicho, świadomi, że w razie konfliktu będziemy walczyli z wiatrakami.

Ale jest rabunek, z którego istnienia większość obywateli nie zdaje sobie nawet sprawy. Jest to oparte na monopolu prawo do emisji pieniądza i jego psucia.

Wszystkie znane z historii przypadki psucia pieniądza na wielką skalę należą do państwa. Emisja pustego pieniądza była od wieków działaniem rządzących, którzy swoje rachunki regulowali „cudownie” rozpuszczonym złotem, malejącą zawartością srebra w monetach i malejącymi ciągle monetami.

A dziś ten sam proceder jest prowadzony na wielką skalę. Emituje się bowiem coś, czego nawet nie potrzeba rozpuszczać. Emituje się bowiem papierki, a nawet stwarza „pieniądz” z powietrza, poprzez ekspansję kredytową, oraz INFLACJĘ !!!

Zastanówmy  się, jak to działa: wyobraźcie sobie, że sami macie do spłacenia dług – powiedzmy 100 milionów złotych. I musicie spłacać 10 milionów rocznie z odsetkami. Poważna kwota, co? Ale zupełnie przypadkiem macie w garażu drukarenkę, na której możecie wydrukować banknoty dokładnie takie same jak te z NBP, więc nikt nie widzi różnicy. Jesteście ostrożni, więc na spłatę kredytu drukujecie „tylko” 5% rocznie od kwoty długu, czyli 5 milionów. Więc de facto część kredytu spłacacie nie pieniędzmi, ale papierkami bez wartości. Ale o tym wiecie tylko wy. Całą sprawę utrzymujecie w wielkiej tajemnicy.

Dochodzicie również do wniosku, że możecie namówić bank, żeby kupił od was emitowane przez was obligacje. Oferujecie świetne warunki, dwa razy większe oprocentowanie niż oferowane na rynku kredytów. I prosicie, by bank pod wasze obligacje udzielił wam kredytu.

Bank emituje pieniądze „z powietrza”, ale temu się nikt nie przeciwstawia. Ma przecież ustawowe do tego prawo, wystarczy mu 3% pokrycia w pieniądzach. Ale teraz znowu część kredytu spłacacie… drukowanymi na drukarence pieniędzmi. Fajne?

Uproszczony to sposób, nie czepiajcie się procentów, nie ma to bowiem związku z rzeczywistością. Chciałem zainteresować was mechanizmem, który szczegółowo jest opisany w wielu książkach. Niestety, właśnie z tych książek nie uczą na uczelniach. Dlaczego?

Bo jeśli jesteście rządem, to nie zależy wam na tym, by społeczeństwo zrozumiało mechanizm rabunku jaki prowadzicie, prawda? Więc zatrudniacie tylko takich „ekonomistów”, którzy waszą rabunkową działalność nazywają „stymulowaniem konsumpcji”, „stabilizacją cen” i innymi uczonymi terminami.

Jeśli ktoś chce, bym podał źródła – wystarczy tylko się zgłosić.

 * O czym świadczy istnienie podatku dochodowego. Państwo przekazuje nam w rzeczy samej komunikat: wasze dochody są NASZE i MY będziemy decydowali, ile wam zostawimy.

2 Comments for "Monopol na kradzież"

  1. Jonathan 21 października 2013

    pisze:Jasne że nie dopłacają. Ale ja nie jestem patodny na tego rodzaju marketing i w razie, gdybym chciał brać kredyt, będę kierować się tym, gdzie jest on tańszy a nie tym, gdzie mniej płacę za konto.BTW, wpis jest już nieaktualny od jakiegoś czasu jestem szczęśliwym posiadaczem karty kredytowej, ale zawsze spłacam w terminie i na razie jest ona darmowa, więc to bank na tym traci

    Odpowiedz
    • Marek Bernaciak 21 października 2013

      Myślę, że albo Pan jest trollem, albo nie rozumie Pan istoty rzeczy.
      Może ja też coś niewłaściwie wyjasniłem?

      Odpowiedz

Skomentuj

Jeśli spodobał Ci się mój wpis, zostaw swój komentarz. Chętnie poznam Twoje zdanie!

Dodaj komentarz



Warsaw

02:40