O mnie

O tym kim jestem i co robię

Obecnie: Szukam kontrahentów i klientów - ludzi przemysłu zainteresowanych oszczędnościami
Moja firma: http://www.amb.pl

Data urodzenia: 21 kwietnia 1962
Poglądy religijne: ortodoksyjny beton katolicki
Poglądy polityczne: izonomiczne państwo prawa

Katolikiem zostałem z wyboru, w dorosłym życiu. Jedność słów i czynów jest tym, co próbuję realizować. W świecie pełnym sprzeczności i matactw czasem Prawda wydaje się matactwem. Dlatego nie mnie się wypowiadać, na ile się udaje działać w tym samym Duchu, w którego działanie wierzę.

Klejenie wybrałem jako drogę swojej kariery w wieku 28 lat, postanowiłem w tej dziedzinie zdobyć wysoką pozycję zawodową. Na ile się to udaje, niech wypowiedzą się moi klienci.

W każdym razie klejenie, uszczelnianie, zalewanie, wtryskiwanie klejów i żywic towarzyszy mi od lat. Ale już nauczyłem się jak zachować czyste spodnie i krawat… czasami. Okazało się, że nie ma wielu chętnych do zrozumienia zasad reologii cieczy nieniutonowskich (mądrze brzmi, prawda? ;-)) więc zająłem się dozowaniem i nakładaniem klejów. To jest czasem bardziej zabawne, a na dodatek na tyle trudne, że jest mniej konkurencji. W każdym razie na nudę w pracy zawodowej nie narzekam.

Interesuję się fotografią, którą uprawiam okazjonalnie, amatorsko. Czasem odróżniam fotki zrobione porządnie od tych strzelonych przypadkowo.

Narty mam. Czasem nawet na nogach.

Ekonomię i zarządzanie studiowałem latami, razem skończyłem trzy szkoły oficjalne (jedną studiując razem z moją ukochaną Żoną), ale po latach odkryłem Austriacką Szkołę Ekonomiczną i okazało się, że wszystko, czego mnie „uczono” wcześniej używając bełkotliwego języka, da się stosunkowo łatwo wyjaśnić. Zacząłem rozumieć podstawowe pojęcia, jak inflacja, kreacja pieniądza, ekspansja kredytowa. Nie nauczono mnie tego na studiach, a to elementarz. Podobno nawet członowie RPP nie wiedzą na czym polega inflacja, w takim razie rozumiem więcej niż oni. Przykre jest, gdy ci, którzy naprawdę stawają w obronie biednych (ekonomiści austriaccy) są oskarżani o „skrajną prawicowość”. Widać, że oskarżyciele nie wiedzą, o czym mówią. Dlatego postanowiłem zabierać w miarę możliwości głos w sprawach ekonomicznych, bo można być kapitalistą i katolikiem zarazem, ale najpierw trzeba zrozumieć, co to znaczy być kapitalistą i co to znaczy być katolikiem. Ja poświęcam czas na to, by to lepiej zrozumieć. I dziękuję mojej Żonie za wsparcie i pomoc w realizacji tych dążeń.

Przez całe życie zawodowe stworzyłem pewną liczbę miejsc pracy. Nie ma co się przechwalać, bo to obowiązek każdego katolika, ale porównując swoje osiągnięcia na tym polu z destrukcyjną polityką rządzących nabieram przekonania, że zrobiłem to mimo niszczycielskiej działalności grupy trzymającej władzę.

 

Warsaw

11:37