09.02 20141

Zabór mienia przez patenty

Prawo patentowe ma w teorii chronić wynalazców,  by mogli odzyskać włożony w tworzenie wynalazku wysiłek. Czasem też wynalazek powstaje jako owoc wielu miesięcy, a nawet lat testów i poszukiwań. Wydaje się więc sprawiedliwym, że „państwo” chroni wynalazców i gwarantuje im przez jakiś czas możliwość wyłącznego produkowania swojego wynalazku. Przecież inaczej biedak zaraz zostanie skopiowany i figę zobaczy zamiast wymarzonych zysków. Dlatego prawo patentowe jest ze wszechmiar sprawiedliwe i godne. Prawda? Niestety nieprawda!

W mediach jesteśmy karmieni wizją biednego i pracowitego samotnika – wynalazcy, zwykle nieszkodliwego dziwaka i w sumie sympatycznego, acz niezbyt zaradnego życiowo osobnika. Przykładem literackim znanym powszechnie jest doktor Emmett Brown, z trylogii „Powrót do przyszłości”. Ta dziewiętnastowieczna wizja wynalazcy nie odzwierciedla jednak praktyki patentowej, jaka towarzyszy nam dzisiaj i jaka blokuje postęp (tak!) w nauce i przemyśle.
Patent bowiem to monopol, sprzedany w kawałku przez posiadające monopol na przemoc „państwo”. A każdy monopol wprowadzany siłą jest zły, bo obciąża kosztami tych, których pozbawia możliwości działania (a wybór jest rodzajem działania).

Kto naprawdę posiada patenty? Otóż nie wynalazcy, a korporacje są większościowymi posiadaczami patentów. Dochodzi do tego, że niektóre korporacje nie tylko kolekcjonują własne patenty, ale stosują swoistą strategię „hieny” patentowej (lub tzw. trolla patentowego). Firmy takie opatentowują cudze pomysły tylko po to, by zaciągać do sądu niczego nie podejrzewających producentów czegokolwiek i oskarżyć ich o naruszenie patentu. Wyobraź sobie, że wymyślasz jakieś rozwiązanie i nie przychodzi ci do głowy, by je opatentować. Ale twój współpracownik lub sąsiad zgłasza je do Urzędu, a potem zaciąga cię do sądu. Czy takie wyobrażenie zachęca cię do podjęcia wysiłku wynalazczego? Jeśli nie, nie jesteś sam.
Sam fakt istnienia hien i trolli patentowych powinien zniechęcić opinię publiczną do nich. Jednak mało kto się tym interesuje, bo patenty jak każdy monopol są sprawą polityczną. Ich utrzymaniem są zainteresowani prawdziwi władcy tego świata, a politycy są tylko wynajętymi bodyguardami, którzy mają obić gębę komu trzeba. OK, wielkimi wielbicielami petentów są oczywiście naukowcy,  bowiem jako urzędnicy są obciążeni grzechem zawiści,  bo jakby taki bez dyplomu śmiał coś wymyślić?

O co chodzi w takim razie? O blokowanie działań przedsiębiorczych ludzi,  którzy mogliby coś podejrzeć,  ulepszyć i… wyciąć z rynku korporacje obciążone wielkim plecakiem administracji i bogatymi zarządami. Patenty budują potężne bariery wejścia na rynek ludziom niezbyt zamożnym i biednym,  a inteligentnym i pracowitym. Tacy ludzie zawsze stanowili zagrożenie dla uprzywilejowanych leni. Obojętnie, czy były to cechy rzemieślnicze,  uzwiązkowione fabryki, czy dzisiejsze molochy państwowo – publiczne.

Szczególnym obszarem, w którym patenty blokują wejście małych firm i pojedynczych przedsiębiorców jest segment chemiczny. Wyłączając kapitałochłonne instalacje do produkcji surowców, większość produktów końcowych powstaje przez zmieszanie kilku składników. Każdy chemik może to zrobić w prostym laboratorium. Dotyczy to zarówno farmacji jak i chemii gospodarczej. I tu patenty odgrywają wielką rolę. Niektórzy twierdzą, iż patenty międzynarodowe były głównym powodem wybuchu II wojny światowej. Z kolei rynek leków jest blokowany przez „liderów” tak sprytnie, że od lat nikt nie może im przeszkodzić w czerpaniu ponadprzeciętnych zysków z ustawicznego „leczenia” (nie należy mylić z wyleczeniem) milionów ludzi – czasem hipohondryków, którzy leczenia nie potrzebują.

Tylko tyle. Prawo patentowe jeszcze jakiś czas napędzi miliardy bogatym, bo propaganda na razie święci triumfy.
Na dziś, jeśli nie chcemy korzystać z patentowej „ochrony” raczej należy ujawniać (termin prawny) swoje rozwiązania, albo je… patentować,  żeby nie paść ofiarą hien patentowych. Wszystko to jednak chyba bezpieczniej robić z pomocą rzecznika… patentowego oczywiście. I to jest kolejny argument za likwidacją patentów.

1 Comment for "Zabór mienia przez patenty"

  1. Jed 10 lutego 2014

    Szok. Tyle na tę chwilę mogę powiedzieć. Właśnie czytam o sztafecie życia.

    Odpowiedz

Skomentuj

Jeśli spodobał Ci się mój wpis, zostaw swój komentarz. Chętnie poznam Twoje zdanie!

Dodaj komentarz



Warsaw

23:05