29.04 20131

Państwo kontra mafia

W telewizji jest pełno reportaży dotyczących mafii. Mafia jest zła, bandyci są źli, okrutni, zabijają… I zrobiliby nas całkiem na szaro, gdyby nie dobrzy policjanci, którzy dzielnie walczą z tymi złymi gangsterami.

Ale co wskazuje logika? Czy naprawdę ten cudowny świat podzielony na dobrych policjantów i złych złodziei jest tak prosty? Oczywiście, znajdą się takie filmy, w których policjanci są przekupni, nie postępują tak, jakbyśmy oczekiwali od stróżów prawa. Jednak wtedy zawsze znajduje się człowiek, który ich eliminuje, karci, pokazuje dobrą drogę. Lecz czy taka droga w ogóle istnieje?

Stanowisko Murraya Rothbarda w tej kwestii jest bezkompromisowe. Wskazuje on bowiem, że bandyta jest lepszy od urzędnika państwowego. Bo jego (bandyty) przemoc jest okazjonalna. Owszem, może on nam zabrać pieniądze, ale:

  • Żeby nas to spotkało, musimy mieć wyjątkowy niefart.
  • Możemy bronić się przed bandytą; możemy nawet go zabić (w wolnym świecie przynajmniej, a nawet czasem w socjalizmie jest to dozwolone, jeśli uda się skorzystać z klauzuli o obronie koniecznej).
  • Bandyta bierze pod uwagę naszą możliwość obrony i wkalkulowuje to ryzyko w swoją działalność (jeśli urzędnicy w ogóle pozwalają nam bronić swojej własności przed taką przemocą).
  • Bandyta ma konkurencję, w postaci innych bandytów. Musi się przed nimi chronić, bo oni stosują taką samą przemoc przeciwko niemu, jak on w stosunku do rabowanych.
  • Jeśli spotkamy bandytę, niezmiernie rzadko tracimy dużą część naszego majątku, tak jak nam zabierają urzędnicy (ponad 60% zgodnie z przepisami i więcej jeśli będziemy „niegrzeczni”).
  • I co najpiękniejsze: bandyta nie wciska nam kitu, że zabiera nam naszą własność „dla naszego dobra”.

Kadr z filmu „Chłopcy z ferajny”

Jak więc jest z tym podziałem na dobrych policjantów i złych bandytów? Dla mnie są to konkurujące gangi różniące się tylko tym, że jeden prawo stanowi, a drugi je łamie. W zasadzie bandyci łamią głównie jedno prawo stanowione przez socjalistyczne rządy: ŁAMIĄ MONOPOL NA PRZEMOC. Oni po prostu są konkurentami rządu o prawo do rabowania.

Czy jednak bandyci są tacy źli? No pewnie! Przecież zabierają nam nasz dorobek. Tylko oni – okazuje się – bardziej liczą się z nami i swoją konkurencją. Bo my możemy wezwać ich konkurencję. Niekoniecznie rząd (policję), które zwykle są bezradne, jak w przypadku porwań, o których teraz się nieśmiało pisze. Rozwiązaniem byłoby wynajęcie – westernowym sposobem – „łapaczy”, którzy za pieniądze odbiją ofiarę. Widząc, jak radzą sobie najemnicy w różnych zapalnych rejonach, daliby sobie radę lepiej niż opłacani z państwowej kiesy policjanci z pożal się Boże motywacją, dla których opinia zawodowa nie jest żadnym kryterium (niech ktoś wynajmie drugi raz łapacza, który pozwolił na śmierć ofiary). Profesjonaliści się szanują, nawet reżyserzy pokazujący zawodowych morderców to wiedzą. Nie psują im opinii. Zlecenie musi zostać wykonane, inaczej następnego nie będzie, a na dodatek można się narazić na odwet.

Policjant, który zawali akcję, może co najwyżej nie dostać premii. Jak ją przeprowadzi brawurowo i z sukcesem, dostanie może naganę, że naraził zdrowie swoich kolegów… Po co więc ma się starać? Opowieści o Brudnym Harrym to tylko filmowe mrzonki. Tacy ludzie nie mogą pracować w policji. Chyba że na wolnym rynku, ale do tego jeszcze nam daleko.

Na koniec: w Nowym Jorku mafia zdominowała rynek budowlany przez związki zawodowe, pobierając 1% od każdej inwestycji. Rozpętała się walka między władzami a mafią, którą władze wygrały… I natychmiast nałożyły podatek wyższy niż mafijny! Jakby władze się nie nasyciły, to ekoterroryści przypomną się o swój podatek mafijny, oczywiście chroniąc jakiś zapomniany gatunek jak jaszczurki czy traszki w okolicach Gdańska, które występują dziwnym trafem tylko na niektórych posesjach. Ale o tym to już poszukajcie sami w Internecie, bo ja słyszałem tę historię od reporterki, która robiła o tym materiał.

1 Comment for "Państwo kontra mafia"

  1. Łukasz 30 kwietnia 2013

    Czy jest taka granica, którą rząd musiałby przekroczyć by wyjechał z Pan z kraju? Czy myślał Pan kiedyś o emigracji?
    Pamiętam Pana słowa podczas któregoś z wykładów, że chciałby Pan być w grupie ludzi, która będzie kreować zmiany w tym kraju. I za to Pana podziwiam..

    Odpowiedz

Skomentuj

Jeśli spodobał Ci się mój wpis, zostaw swój komentarz. Chętnie poznam Twoje zdanie!

Dodaj komentarz



Warsaw

19:14